Dziwnie byłoby zaczynać od jakiegoś gniota, więc swoją przygodę z blogiem postanowiłam rozpocząć od prezentacji książki, a właściwie książek pani Marii Lidii Kossakowskiej. Lubisz fantasy? To się świetnie składa! Nie lubisz? To się może zmienić! Szczerze mówiąc zanim sięgnęłam po jej twórczość nie wiedziałam że istnieje ktoś jeszcze oprócz Tolkiena, Sapkowskiego czy tam Pratchetta, kto pisze fajne książki z tego gatunku (tak, wiem, obciach, siara, wieś, nie lubiłam fantasy). Wszystko się zmieniło. Olśnienie. Zachwyt. Uśmiech powrócił na posępne oblicze. Kierunek -> księgarnia tudzież biblioteka i bierzemy "Siewcę wiatru" & "Zbieracza burz I/II"
Akcja dzieje się w niebiosach. Pan zwiał z tronu. Po prostu sobie poszedł. Co robić, co robić? - głowi się Gabriel. Na szczęście nie jest sam, reszta "ważnych" pomaga mu tuszować całą sprawę. Nawet sam Lucek wyciąga pomocną dłoń (tak, ten Lucjan) W końcu niebo to ostatnie miejsce gdzie powinien wybuchnąć bunt! A z pewnością tak by się stało gdyby wyszło na jaw, że Tron jest pusty.
Głównym bohaterem jest bardzo sympatyczny aniołek. Niekoniecznie przypomina świetlistego z obrazków. Chociaż mi się taka wizja bardziej podoba. Daimon Frey jest wysoki, umięśniony, ma ciemne długie włosy i pełno tatuaży, jednym słowem ciacho. Powiesz, że zapewne duszę ma czystą jak kropla rosy, co? Jajco. Daimon lubi się bić i jest lekko porywczy. Ale to akurat atut, bo z zawodu jest Aniołem Zagłady.
Nie będę tu streszczać całej fabuły, bo to nie ma sensu. Jeśli masz ochotę się pośmiać, nie podchodzisz sztywno do spraw związanych z religią i masz trochę wolnego(bo to dość obszerne pozycje), zrób sobie skręta z mirry i czytaj a nie pożałujesz ;-)
1. Siewca wiatru - pierwsza część jest spoko (ocena 4.5)
2. Zbieracz burz I - zajebista (ocena 5.0)
3. Zbieracz burz II - zajebista (ocena 5.0)
Kończąc mój pierwszy wpis chciałam zaapelować do społeczeństwa (a co!) KUPUJMY POLSKIE KSIĄŻKI!!! Zagranicznych autorów zdzierajcie z neta, kopiujcie, whatever! Niech tworzą ile wlezie!

Betty może z Tobą w końcu się ukulturalnię. Tak trzymać!
OdpowiedzUsuńSwietna notatka Becia, przynajmniej poznam jakies nowe streszczenia ;> No no, ;}
OdpowiedzUsuńUps zniknal jeszcze moj wyraz podziwu dla ciebie -> [respect]
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja. Nie ma to jak to jak 'zbuntowany anioł' :) nie mylić z telenowelą. Aż chce się szukać Daimona pośród śmiertelników
OdpowiedzUsuń