niedziela, 6 maja 2012

Chemia śmierci/Zapisane w kościach


Nie ma to jak porządny kryminał. No ile można czytać poważne dzieła o „głymbi” niczym jezioro Hańcza. Tadam! Simon Beckett Show.
„Chemia śmierci” to pierwsza część serii kryminałów o Davidzie Hunterze (są 4). Rozpoczyna się od apetycznego obrazku rozkładających się zwłok, milusio. Pan doktor (Hunter) zajmuje się truposzami a dokładniej jest antropologiem sądowym. Pewnego dnia w wypadku ginie jego żona i córeczka co nieco zraża bohatera do zawodu. Postanawia uciec i pracować jako zwykły lekarz w małej przychodni. Zamieszkuje więc u starszego, niepełnosprawnego lekarza i powoli zdobywa zaufanie zamkniętej społeczności miasteczka. Wszystko fajnie, tylko że po wiosce zaczyna grasować seryjny morderca. Dwóch chłopców natyka się na ciało kobiety leżące gdzieś w zaroślach. W doktorze odżywają dawne zapędy do rozwikływania zagadek. Zakończenie, jak zazwyczaj w przypadku kryminałów - zaskakujące.
 Część druga, czyli „Zapisane w kościach” jest jeszcze lepsza. Tym razem nasz antropolog wracając z poważniejszej „misji” dostaje z pozoru łatwe zadanie oględzin zwłok na małej wysepce Runa. Przybywa na miejsce, gdzie okazuje się, że ciało denatki jest totalnie spalone a ktoś z uporem maniaka usiłuje utrudniać śledztwo. Spokojne życie na wyspie zostaje zakłócone przez serię morderstw. I zaręczam, do końca nie wiadomo kto jest za nie odpowiedzialny. Autor fajnie zakończył drugą część serii, po prostu trzeba przeczytać następną. Chyba umrę z ciekawości!!!
Oczywiście polecam! Zwłaszcza, jeśli ktoś lubi seriale kryminalne. Książka wcale nie gorsza od serialu „Kości”czy innego "CSI". No to ten, ocenki jeszcze:
„Chemia śmierci” – ciepło, cieplej (ocena 4.0)
„Zapisane w kościach” – gorrrąco (ocena 5.0)

2 komentarze:

  1. Nie ma jak to seryjni mordercy szczegolnie na tle seksualnym i "ich" rozkladajace sie zwloki ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantasmagoria15 maja 2012 14:27

    Z pewnością nie jest to seria dla ludzi o 'słabych' żołądkach, co niektórzy mogą nie wytrzymać niezwykle obrazowych opisów gnijącego i rozkładającego się ciała. Jak dla mnie seria 'palce lizać':)Black Betty świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń