Można opowiedzieć o swoim życiu śpiewając, malując,
przytaczając śmieszne historyjki albo… używając przepisów kulinarnych.
Serio. Nie ma w tym nic dziwnego. Często
to właśnie smaki kojarzą nam się z konkretnymi wydarzeniami lub osobami.
Przynajmniej ja tak mam. Ja i pani Laura Esquivel.
„Przepiórki w płatkach róży” nie jest dziełem, gdzie trzeba
doszukiwać się na siłę „głymbi”. Mamy historię o miłości, nieszczęśliwej oczywiście.
Mamy prostą dziewczynę, kucharkę. Wszystko jest banalne, przynajmniej takie się
wydaje. Wspomniana dziewczyna ma pasję – gotowanie. I wszystko, co przydarzyło
jej się w życiu związane było właśnie z domem, kuchnią, smakiem. Może to
dziwne, ale historia wciąga i porusza. Czytasz i czujesz te wszystkie smaki i
zapachy. (Jak masz ochotę możesz przyrządzić to o czym czytasz) Kończysz
ostatnią stronę, czujesz dreszcze i nawet, jeśli nie wierzysz w istnienie prawdziwej miłości zmieniasz zdanie. Niby łatwo się czyta, niby nic mądrego a
mijają miesiące a ty nadal tę lekturę pamiętasz. Książka jest po prostu ŁADNA.
Głównym wątkiem jest miłość, co jednak nie czyni z niej taniego romansidła. Nie
do końca jestem pewna co ona ma takiego w sobie, ale ma tego bardzo dużo :-P
Czytanie ma sprawiać przyjemność a „Przepiórki” z pewnością
ją sprawiają. Można się pośmiać, można popłakać. No i jeszcze jedno… Ten tytuł
jest po prostu przepiękny ( wersja oryginalna: "Como agua para chocolate"). Napisana przyjemnym językiem za co szacun w kierunku
tłumaczki. Eh, szkoda że książeczka jest
taka krótka, przyjemność na jeden wieczór, miłe wspomnienia na zawsze. Na jej podstawie został nakręcony film, jeszcze go nie widziałam ale już się boję. Filmy mają to do siebie że są zazwyczaj gorsze od pierwowzoru. Wyjątek to "Czekolada" o której opowiem innym razem.
„Przepiórki w płatkach róży” – spoko (ocena 4.5)

Hej, już czekam na następną recenzję, oglądałam film Czekolada, wspominam miło...
OdpowiedzUsuńHm Becia zaintrygowalas mnie ta recenzja ;>
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie się zapowiada. Szkoda, że tak mało jest takich blogów. Blogspota ogarneły szafiarki, które prześcijagą się w kompulsywnym kupowaniu w sieciówkach.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twoje podejście. To, że subiektywne to oczywiste, ale przede wszystkim nie jest to wymądrzanie się na tematy literackie, pogrążanie się w coraz to zmyślniejszych interpretacjach, wyszukiwanie analogii i konstrukcji.
Tak trzymaj :) Będe zaglądać na pewno!
Dziękuję Ci bardzo :-) Wiem, że nie piszę idealnie, ale po prostu przekazuję to co czuję. Jeśli chodzi o wszelakie wymyślne interpretacje, to uważam że nie mają najmniejszego sensu, bo każdy odbiera to co czyta na swój własny sposób. Dlatego też śmieszy mnie matura z języka polskiego, gdzie można "oblać" za posiadanie własnego zdania. Pozdrawiam :-)
Usuń